
Kontynuacja metody Faya jest działalność fizjoterapeuty Glena Domana, którego metoda ukształtowała się odrębnie w latach 1956-1957. Prowadzi on obecnie Instytut Faya w Filadelfii, tzw. Instytut Budowania Ludzkich Możliwości.
Program usprawniania obejmuje równoprawne kształtowanie rozwoju motorycznego ciała, mowy, zręczności ręki, możliwości wizualnych, słuchowych, dotykowych. Każda z tych dziedzin przechodzi w normalnym rozwoju pewne etapy. Doman stosuje w usprawnianiu sekwencje etapów w tych wszystkich dziedzinach. Każdy z pacjentów jest na początku testowany i, zależnie od etapu rozwojowego, wszechstronnie usprawniany. Usprawnianie polega na bodźcowaniu mózgu takimi sygnałami, jakie powinien on otrzymywać przy normalnym rozwoju.
Ruchy są prowadzone biernie według schematu ściśle fizjologicznego, np. ruchy pełzania dziecka są wykonywane przez zespół 3-5 osób, tak że każda kończyna i głowa, będąc biernie poruszana przez jedną osobę, wykonuje ruchy bezbłędne.
Usprawnianie wzroku przebiega dzięki stosowaniu np. kolorowych błysków świetlnych, pokazywaniu różnych kształtów, wielkości, liter i liczb; dalszym etapem jest czytanie. Usprawnianie słuchu przebiega przez stosowanie różnego rodzaju dźwięków. Dotyk rozwija się przez ukłucia, szczotkowania itp. Do rozwijania węchu stosuje się ostre, nieszkodliwe zapachy.
Stosuje się również za Fayem powietrze wzbogacone dwutlenkiem węgla do oddychania. Podaje się je przez specjalną maskę przez 30-60 sekund. Stosowana dieta ogranicza płyny, sól i cukier. Cały program terapeutyczny jest powtarzany 30-50 razy w ciągu całego dnia. Za właściwą do spania uważa się pozycję homolateralnego pełzania, zmieniając strony ciała co drugą noc. Program jest przekazywany rodzicom w czasie tygodniowego szkolenia. Następne etapy instrukcji powtarza się co dwa miesiące.
Metoda Domana i wydaje się ciekawa z teoretycznego punktu widzenia, jednakże zupełnie nierealna w polskich warunkach ekonomiczno-społecznych. Wymaga zatrudnienia wielu osób przy jednym dziecku wielokrotnie w ciągu dnia.
W szwajcarskim miasteczku zatrudniono 240 osób przy ćwiczeniu jednego dziecka. Ćwiczący (5 osób) zmieniali się co dwie godziny, więc w ciągu 12 godzin zatrudnionych było 30 osób. Dyżur wypadał co 8 dni. Usprawnianie trwało latami. Zatrudnione było więc całe miasteczko. Dopiero w tych warunkach dziecko robiło postępy.
W rezultacie wydaje się, że można by z metody Domana zapożyczyć sposoby oddziaływań pozaruchowych (bodźcowania wzroku, oddziaływania dwutlenkiem węgla) i próbować włączyć do innych, bardziej ekonomicznych metod usprawniania.

